"że może sobie iść gdzie mu się podoba"
***
z Jonem jakbyśmy spadali ze schodów. dotychczas zdarzały nam się wstępne potknięcia, powroty do równowagi, ręce znajdowały punkt oparcia, chwytały. teraz jednak koniec z równowagą, oboje lecimy głową w dół, hałaśliwie i niezgrabnie, z coraz większym rozpędem, coraz bardziej poobijani.
*****
...bo środek przytrzymuje go na powierzchni, nie pozwoli wylecieć z orbity...